Oj, jak dawno tu nie pisałem. I, niestety, podobna sytuacja będzie panować przez najbliższy tydzień. Jest to związane z nawałem pracy w tym okresie, za co wszystkim serdecznie przeszkadzam. Jednak myślę, że od około 10. czerwca wpisy będą już bardzo regularne, bo te kilka wpisów w maju to jakaś kpina.
Więc podsumowanie najgorszego miesiąca, jaki można sobie wyobrazić:
Liczba odwiedzin / odsłon: 712 / 1094
Liczba unikalnych odwiedzin: 263
Tu jednak warto dodać, że wreszcie google zaczęło wrzucać mnie do wyników wyszukiwania. O ile w poprzednich miesiącach z wyszukiwarek pochodził około 1% odwiedzin, o tyle teraz jest to już 7,5%. A, jak wiadomo, wysoka pozycja w wyszukiwaniach powoduje zdobywanie nowych czytelników, do tej pory nie związanych z tematem. Oczywiście, niezastąpiona jest też pozycja odwiedzin jako odnośników zamieszczonych na stronach zaprzyjaźnionych bloggerów.
Kolejnym pocieszającym faktem jest to, że pomimo żałosnej aktywności na tym blogu - jego liczba odwiedzin nadal się rozwija. Oczywiście, taka sytuacja nie będzie trwała wiecznie i nie mam zamiaru zaniedbać tej stronki w czerwcu.
Podobnie jak w poprzednich miesiącach, również nie ucicha odzew mailowy. Zwłaszcza 2 dyskusje mailowe zasługują na wspomnienie. Jedna dotyczyła (przed ogłoszeniem wskaźników makroekonomicznych Polski, wzrostu PKB itd.) przewidywanego wzrostu PKB. Mój plan, przyznaję, był bardziej pesymistyczny - prognozowałem wzrost o 0,6%. Mój rozmówca był bliżej - 0,9%. Może to jakiś członek Ministerstwa Finansów?:)
Druga rozmowa dotyczyła natomiast sensowności zakupu akcji PKO. Wyraziłem opinię, że inwestowanie w banki jest ryzykowne i doradziłem odsunięcie jej w czasie. Było to 10 maja, kiedy PKO poruszało się w leciutkiej konsolidacji na wysokości 27,9zł. Mój rozmówca zgodził się ze mną i przerzucił się na inne spółki (szkoda, że na razie nie mam odpowiedzi na jakie). Fakt faktem, kilka dni później wystrzelił do góry i zacząłem się zastanawiać, czy dobrze doradziłem (chociaż oczywiście nie była to prawdziwa porada ionwestycyjna, a jedynie moje zdanie). Ale okazało się, że była to dobra decyzja. Jeszcze na dzisiejszym otwarciu PKO kosztował 25zł - spora strata by się szykowała. Dzisiaj jednak walorek wystrzelił o ponad 7% do poziomu 26,95zł, co potwierdza moją opinię, że instystucje finansowe w obecnych czasach są obarczorne dodatkowym ryzykiem. Zresztą, czytelnik ten obiecał mi dotację, gdy tylko nadejdą lepsze czasy na giełdzie.
Reklamy:
Tutaj ogromne zaskoczenie! 8,02$ pomimo tak słabej aktywności. W sumie blog zarobił już 17,59$. To jest bardzo dobra mobilizacja do dalszego pisania. I cieszę się, że Google potrafi tak dopasować reklamy, aby naprawdę zainteresowały czytelnika.
Pozdrawiam serdecznie i składam obietnicę częstszych wpisów.
poniedziałek, 1 czerwca 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)