poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Media wszystko psują.

Coraz częściej w ostatnim czasie dochodzę do wniosku, że ten który gra przeciwko mediom - zyskuje. Jest to zabójcze zwłaszcza dla niedoświadczonych inwestorów, którzy swoje działania motywują w dużym stopniu opiniami innych.

Myślę, że większość z nas pamięta bardzo dobrze, co działo się rok temu, gdy Narodowy Bank Polski wypuszczał do obiegu słynną monetę "Sokół Wędrowny". Była sprzedawana w 2 nominałach (2zł i 20zł). Tą drugą NBP sprzedawał za ponad 100zł. Ale nie o to tu chodzi. Wszystkie media trąbiły wtedy o łatwym zarobku, zachęcały do kupowania monet emitownych przez NBP. I faktycznie - w dniu emisji kolejki były niewyobrażalne - ludzie zarywali całą noc tylko po to, aby kupić JEDNĄ monetę 20zł i kilkadziesiąt (nie pamiętam dokładnie, coś około 20-50) dwuzłotowych, bo... więcej nie sprzedawali. Pomimo chorobliwie dużego nakładu - wszystko zeszło, a ceny na allegro monety dwuzłotowej szybko poszybowały przez 3zł, 4, 5 aż do 8zł za sztukę, a w szczytowych momentach po 11zł! A działo się to miesiąc po emisji - czy nie był to owczy pęd całego narodu? Przecież to nie miało ani wartości kolekcjonerskiech, ani estetycznych... A co z 20zł? Jej ceny skoczyły do 450zł! I dlaczego? Bo srebro w monecie było warte 40zł, czy może dwadzieścia kilka dni nadaje monecie niespotykaną wartość? A media dalej trąbiły o hossie w numizmatyce.

A tymczasem, co mamy? Monety od swoich szczytów spadły o 50% i więcej. Chciałbym zauważyć, że to nawet gorzej od beznadziejnie zarządzanych funduszy inwestycyjnych.

Podobnie było z ostatnia nagonką na kupowanie złota. Wszędzie było głośno o niezbędnym zabezpieczeniu portfela kupując złoto natychmiast, najlepiej dzisiaj, za godzinę, w tej chwili. Oczywiście - jestem zwolennikiem dywersyfikacji portfela, ale nie w ciągu 2h, nie pod wpływem emocji i, wreszcie, nie na lokalnej górce... Dobrze tez wiemy, co dalej stało się ze złotem - jego wartość spadła dość znacząco. A na pewno ta rozliczana w złotówkach, co nie przemawia na korzyść naganiaczy.

A czy inaczej ma się sprawa z braniem kredytów w CHF kilka lat temu, o kupowaniu nieruchomości pod wynajem na kilka lat (w tym czasie cena tejże nieruchomosci miała także rosnąć). Albo z kupowaniem zielonych kilka miesięcy temu? Miały rzekomo dojść do poziomów 5zł za sztukę, a może i dalej. A tymczasem spadły i niewiadomo jak zachowają się później.

Nie inaczej ma sie sprawa z internetowymi forami dotyczącymi giełdy. Czy mało mamy tematów w stylu "Kupcie jutro KGH PKC!" "Sprzedawać PKO PKC!!!" etc.? Nie przynoszą zadnej wartości merytorycznej, a osoby które ślepo dają się wodzić za ludźmi piszącymi na takich forach po lekturze tego artykułu zastanowią się 5 razy. I jeśli nadal będą chciały podążyć za tymi naganiaczami - polecam zmienić leki.

Dlatego zachęcam wszystkich do samodzielnej analizy, wypowiedzi innych radze traktować tylko jako jakąś nikłą wskazówkę. Oczywiście: czytam wiele blogów i analiz, ale nigdy nie wierzę im na ślepo. I drugi raz: oczywiście, trafiają się naprawdę rzetelne analizy, ale stwierdzam to dopiero po własnoręcznych sprawdzeniu założeń. Aby coś osiągnąć trzeba mieć własny rozum do podejmowania decyzji. Nikt nam go nie da. Ani analityk, ani doradca finansowy, ani anonim z bloga, ani ja. Pamiętajcie zawsze, że to wasze pieniądze i nikt poza wami nie poniesie odpowiedzialności za dycyzje finansowe.

I teraz dodatek współczesny... Czy nie jesteśmy świadkami, według wszystkich mediów, ze 100% pewnością nowej hossy? Czy nie na ten temat najczęściej wypowiadają się medialni doradcy? Ja wcale nie kwestionuję słuszności tej kwestii, ale może warto rozpatrzyć podstawy tejże hossy. I podpowiem: nie jest to szalejący kryzys finansowy, zakłamane bilanse amerykańskich banków ani ogromny dodruk pieniądza przez wiele krajów zachodnich (i nie tylko). Zastanówmy się nad powodami takich wydarzeń - jeśli nie będą zbyt wiarygodne, może warto poczekać na powrót do trendu głownego - jak na razie - bessy? Pamiętajmy także, że aby odnieść sukces musimy być szybsi niż media.

2 komentarze:

  1. Jesli zamierza ktoś zrealizować zyski jutro, to złoto jest mu niepotrzebne. Jednakże, jeśli ma przed sobą, jak autor bloga, kilku-kilkunastoletni okres oszczędzania, to w sytuacji tak niepewnej jak obecna, duża porcja inwestycji w fizyczne złoto wydaje się jak najbardziej trafiona. Media są dla inwestorów swoistym diabłem, ale nawet diabeł ma rację, kiedy mówi, że 2+2=4 i o tym warto czasami pamietać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się. Bardzo ciekawy post, ale przypominam: o mediach trzeba pamiętać, trzeba słuchać, można też wykorzystywać - ale z użyciem WŁASNEJ analizy. Nie bloggera, nie doradcy, nie mojej, ale wykonanej przez siebie samego. Mnie można jedynie pytać o zdanie.

    Powodzenia w inwestycjach!

    OdpowiedzUsuń