poniedziałek, 23 marca 2009

"Fundusz rozrywkowy"

Każdy człowiek raz na jakiś czas ma ochotę na chwilę odprężenia. A inwestorzy to przecież też ludzie! Proponuję więc stworzyć sobie tzw.: „Fundusz rozrywkowy”, gdzie co miesiąc będzie trafiać określony procent naszych dochodów. Nie przesadzajmy z liczbami typu 30%, czy 20%! Ale kilka procent, gdybyśmy chcieli kiedyś wyjść do kina, do teatru, na szalone (i pewnie niepotrzebne) zakupy, na mecz przy piwie z kolegami, czy gdziekolwiek indziej, zawsze się przyda. W ten sposób oszczędzanie nie przysłoni nam życia towarzyskiego. Uważam, że nie zmniejszy to znacząco naszego poziomu oszczędności, natomiast znacznie poprawi nasze samopoczucie. A wiadomo, że osoba szczęśliwa podejmuje lepsze decyzje, czyli prawdopodobnie nasz portfel jeszcze na tym zyska.

Proponuję, żeby niewykorzystane pieniądze z jednego miesiąca kumulowały się na tym funduszu. Nie inwestujmy ich, lecz pozwólmy dać sobie chwilę rozrywki.

Warto też by było, gdyby część pieniędzy udało nam się przeznaczyć na aktywny odpoczynek. Uprawienie sportu wpływa korzystnie na nasz mózg, co wspomaga nasze możliwości logicznego myślenia. Na dodatek dotlenimy nasz organizm, odpoczniemy od liczb i problemów w pracy (których oby było jak najmniej).

Polecam również, na ile to możliwe, aby podczas urlopu wcale nie myśleć o finansach. Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, w której inwestujemy w bardzo zmienne instrumenty, wtedy zalecane byłoby sprawdzenie ich raz na 2/3 dni – dla świętego spokoju. Jeśli jednak nie mamy takiego problemu, zapomnijmy o oszczędzaniu i uwierzmy, że mamy tylko tyle pieniędzy, ile w kieszeni. Gdy po urlopie wrócimy do pracy, będziemy znacznie lepiej funkcjonować – być może podejmiemy korzystne decyzje, których w żadnym innym wypadku byśmy nie zauważyli.

Ale jak na razie wydzielmy sobie pieniądze na „Fundusz rozrywkowy”. Zachęcam do tego każdego, kto ma zamiar oszczędzać. Korzystanie z niego ma tylko jedną zasadę: gdy na dany okres skończą nam się w nim pieniądze – przyjemności będą musiały poczekać do następnego przypływu gotówki! Wtedy „Fundusz” da nam dużo radości zużywając niewielkie nakłady pieniędzy.

Sam postanowiłem, że u mnie będzie stanowić 10% pieniędzy. Zachęcam do stworzenia takiej pozycji w swoim domowym budżecie! (o którym postaram się niedługo napisać).

0 komentarze:

Prześlij komentarz