Niedawno napisałem post o inwestycjach w siebie i zaraz po opublikowaniu zacząłem się zastanawiać, jaką przewagę uzyskuje osoba, która skończy prestiżową uczelnię międzynarodową. Opiszę to na przykładzie Harvard’u, gdyż właśnie ich odłam (Harvard Business Scholl) należy do najlepszych szkół ekonomicznych i biznesowych na swiecie. Tam też studiowało np. małżeństwo Obamów (Barrack i jego żona). Widać jak zaszli… Zresztą hasło Harvard’u w tym przypadku nabiera jeszcze dosadniejszego znaczenia:
„We educate people, who make difference in the world.”
Najpierw zajmę się minusami (z punktu widzenia Polaka)
1) Odległość od domu.
Prawie pół doby lotu samolotem to nie lada wyzwanie.
2) Aspekt społeczny.
Spotykamy się z całkiem nową kulturą, nowymi tradycjami. Zostaniemy praktycznie odizolowani od wszystkich naszych znajomych z Polski (bo nie ma co mieć nadziei, że wśród ok. 5 Polaków na rok znajdą się osoby, które znamy). Znajdujemy się sami wśród tłumu 19.000 nieznanych nam studentów, bez pomocy rodziców.
3) Finanse.
Chyba ten punkt jest największą przeszkodą. Szacuje się, że 4-letnie studia na Harvardzie pochłaniają co najmniej 300-350 tysięcy dolarów! Oczywiście: są stypendia (z których można wyciągnąć nawet 100.000$), możemy wziąć bardzo korzystny kredyt (nawet na ok. 90% kosztów studiów, ale to też ma swój minus – zaczynać poważne życie z milionem złotych na głowie? Nie zazdroszczę), ale mimo tego jest to nieprawdopodobny wydatek dla 99% ludzi na świecie.
4) Trudności z dostaniem się.
Wymagania stawiane przez Harvard są ogromne, ale jeśli jakaś szkoła ma być jedną z najlepszych na świecie – nie ma wyboru. Dla przykładu niektóre progi na Harvard:
a. SAT (odpowiednik amerykańskiej matury)
Zazwyczaj 1500+ / 1600 pkt.
b. Dwujęzyczna matura (w Polsce oferuje ją niewiele szkół)
Zdana na wysokim poziomie, najlepiej ponad 80%.
c. Egzamin językowy TOEFL
Jest podobny poziomem do, bardziej popularnych w Polsce, FCE i CAE.
Natomiast plusy takiego wyboru to:
1) Niesamowite możliwości rozwoju
Takich nie ma chyba nigdzie na świecie, np. biblioteka Harvardzka zawiera ponad 25.000 wolumenów.
2) Łatwość późniejszego życia.
Podobno absolwenci prestiżowych uczelni na start dostają propozycje pracy po 100.000$ rocznie. Każda firma high-tech na dźwięk: „Harvard” zmienia wyraz twarzy. Kuszące?
3) Elitarne środowisko.
Na Harvardzie nie spotkamy się ze studentami biegającymi po osiedlu i szukającymi ludzi do pobicia, czy samochodów do podpalenia. Tą informację mam akurat od osób, które skończyły Harvard. Ludzie tutaj chcą stanowić prawdziwą elitę światową.
4) Możliwość poznania wpływowych ludzi.
Nie spotkamy tu Zenka spod spożywczego, czy Ziuty z warzywniaka. Studentami takich szkół są często dzieci polityków, biznesmenów…
5) Możliwość wysłuchania profesjonalnych wykładów.
Często są one prowadzone przez laureatów nagrody Nobla. Są to wykłady na bardzo wysokim poziomie, nieosiągalnym na przeciętnych studiach.
6) I inne…
Szerzej o studiach w USA możemy przeczytać tutaj.
Ze swojej strony polecam jeszcze dwie niesamowicie dobre książki: "Jak osiągnąć sukces w świecie ducha i materii" oraz
"Moc pozytywnego myślenia"!
środa, 25 marca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Witam, ciekawy post. Studia na zagranicznej uczelni mają jeszcze jedną zaletę - polski system edukacji niestety pozostawia wiele do życzenia. Jest pełen kompletnie bezużytecznych przedmiotów wprowadzonych tylko po to aby utrudnić studentom życie lub dać komuś etat. Zamiast wiedzy praktycznej polskie uczelnie nastawione są na uczenie teorii, którą po studiach mało kto wykorzysta. Sam obecnie studiuję w Finlandii w ramach programu Erasmus i przyznam, że po przeczytaniu Twojego posta zacząłem myśleć nad kontynuacją studiów za granicą, ale na jakiejś bardziej prestiżowej uczelni.
OdpowiedzUsuńZawsze można... pojechać na rok na Erasmusa tak jak właśnie robi moja koleżanka, studentka Polibudy Stołecznej. Wpisanie w CV rocznej nauki na Oxfordzie w ramach wymiany międzyuczelnianej - bezcenne! :)
OdpowiedzUsuńTak jest! Chodzi nie tylko o prestiż, ale też o praktykę. A tej nasze uczelnie niestety mają za mało (lub wcale), potem uderza to w wykształcenie ekonomiczne Polaków.
OdpowiedzUsuńU nas bezużyteczne przedmioty są powszechne, niestety. Po prostu trzeba się nauczyć i nikt nie zastanawia się po co. Ważne żeby zaliczyć i koniec.
Moim zdaniem warto wyjechać za granicę czy to na rok, czy na całe studia. Jednak taki wpis w CV może się przydać :) Jedynym minusem są koszty, ale nie zawsze - można znaleźć naprawdę dobre uczelnie za małą cenę... Ale: inwestycja w siebie da nam NAJWIĘKSZY zwrot z inwestycji w przyszłości.
Pozdrawiam
bardzo ciekawy wpis, uśmiałam się :)
OdpowiedzUsuńto prawda co do większości punktów.
warto jeszcze pamiętać, że studia na Harvardzie czy kilku innych prestiżowych uczelniach w USA są dla Polaków dostępne za darmo (http://www.naharvard.pl/skad-wziac-pieniadze.html) oraz że... niestety wartość dyplomu amerykańskiej uczelni spada (http://www.naharvard.pl/spadek-wartosci-wyzszego-wyksztalcenia-w-usa.html)