Tak jak mówiłem, postanowiłem napisać artykuł, który będzie dotyczyć każdego z nas. Nie można mówić o wielkim inwestowaniu w wypadku, gdy nie wiemy, czym dysponujemy na co dzień. Dlatego każde inwestowanie należy zacząć od bilansu budżetu domowego. Proponuję zatem zrobić coś takiego:
1) Przychody.
a. Pensja
b. Dodatkowe przychody. (np. praca dorywcza, premie itp. )
2) Wydatki.
a. Opłaty stałe (czynsz, śmieci, abonament za komórkę, dojazdy do pracy, leki np.)
b. Zakupy (żywność, ubrania, buty np.)
c. Przyjemności (kino, teatr, lody z przyjaciółmi)
d. Nałogi. (papierosy, alkohol np.)
3) Kredyty i zobowiązania.
4) Depozyty i oszczędności.
5) Różnica pomiędzy punktem 3 i 4.
Może warto pomyśleć o spłacie zobowiązań ze swoich oszczędności? W przypadku kredytów konsumpcyjnych, czy na karcie kredytowej jest to rozwiązanie bardzo opłacalne. Oszczędzamy w ten sposób pieniądze, które normalnie poszłyby na zapłacenie odsetek. A oprócz tego… Czy nie łatwiej żyje się bez żadnych zobowiązań na głowie? Trzeba tu jednak pamiętać, aby nie pozbyć się całych oszczędności np. w celu spłacenia 20% 30-letniego kredytu hipotecznego. Musimy zachować pulę rezerwową, np. na wypadek nagłej utraty pracy, czy niespodziewanych wydatków - zepsuta lodówka w mieszkaniu.
6) Różnica pomiędzy przychodami, a wydatkami.
a. Jeżeli jest dodatnia oznacza to, że co miesiąc osczędzamy określoną kwotę gotówki.
W tym wypadku, oczywiście, najlepiej by było zwiększać tą kwotę, ale nie jest źle. Co miesiąc pozostają nam pieniądze, co możemy wykorzystać. Gorzej jeśli:
b. Jeżeli jest ujemna – musimy natychmiast pozmieniać nasz bilans, aby przynajmniej delikatnie wyjść na plus.
Co zrobić, aby ta różnica była jak największa? Mamy 2 wyjścia:
1. Zwiększyć przychody.
Łatwo powiedzieć… I łatwo zrobić! Może udałoby się znaleźć jakąś pracę dorywczą? A może podjąć jakąś pracę przez Internet na weekendy? Każdy musi pomyśleć samemu, wiele tu zależy od konkretnej sytuacji… Może np. sąsiadka urodziła dziecko i nie ma się nią kto opiekować wieczorami? Albo znajomemu zalało mieszkanie i nie ma kto pomalować? Wyjść jest wiele, wystarczą chęci. Jeżeli komuś kompletnie brakuje pomysłów, radzę zapoznać się z tym artykułem.
2. Zmniejszyć wydatki.
a. Opłat stałych nie zmniejszymy chyba, że ktoś płaci abonament za 3 swoje komórki... W ostateczności, może trzeba pomyśleć o przeprowadzce do jakiegoś mniejszego mieszkania?
b. Natomiast zakupy – jak najbardziej. Ktoś powiedział: nie oszczędzaj na jedzeniu – i ja się z tym zgadzam. Jednak nie uważam, aby wielką przykrością był brak zakupu trzeciej pary Jeansów w tym miesiącu.
c. To ograniczyć jest najtrudniej… Ale pomyślmy nad stworzeniem „Funduszu rozrywkowego” .
d. Ten punkt należy natychmiast wyeliminować! Gdy myślimy o oszczędzaniu nie możemy wydawać żadnych pieniędzy, dlatego, że musimy! I trzeba sobie to szczerze powiedzieć: dopóki nie pozbędziesz się nałogów – nie ma mowy o oszczędzaniu.
Jeżeli potrzebujesz jeszcze więcej informacji, polecam: LINK.
Życzę wszystkim czytelnikom wytrwałosci w dążeniu do swojego celu i realizacji podjętych założeń.
wtorek, 24 marca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz